10.12.2012

Kidult



Pewnie to sprawa zbliżających się świąt, końca świata albo nadchodzącej miesiączki, ale częściej jestem dziwnie ckliwa. Myślę o głodnych dzieciach jak kupię coś droższego i zbędnego. Ok, wiem macie mdłości, ale zostańcie ze mną. Bohater mojej dzisiejszej opowieści nie jest już tak ckliwy i nie wysyła smsów dla biednych dzieci, on nalewa farbę w gaśnice i leje nią po witrynach najdroższych butików świata..



>>Czytaj więcej

mały wstęp:

Trafiłam na niego na forum, na którym wszyscy tam zgromadzeni entuzjaści street artu kłócili się i użerali z ciężkimi argumentami po obu stronach czy to co robi Kidult to street art. Współczesny pogląd na sztukę jest taki, że ta wcale nie musi być ładna i oparta na perfekcyjnym warsztacie, liczy się idea, przekaz. Street art jest jeszcze bardziej skupiony na śmiałym i bezpośrednim przekazie, który podejmuje tematy społeczne. Cholera, tylko Kidult mimo, że jest podobnie nieuchwytny to nie jest Banksym. Dla mnie to nie sztuka, bo żaden z niego artysta, to buntownik, który rzyga na konsumpcjonizm i to co robi wynika właśnie z tego, a nie z potrzeby tworzenia. Graffiti jest dla niego narzędziem propagandy i rebelii. I właśnie o tym chcę.


,,your luxury is our misery,
destroy what destroys you"

Kidult wypowiedział wojnę wielkim koncernom i mediom, które uwodzą nas przez socjotechnikę i marketing. Sprawiają, że błyszczą nam się oczy na widok Chanelki 2.55. Uzależniają nas od siebie metkami. Mimo możliwości nie pomagają w naprawianiu świata.
Gromadzimy i kupujemy coraz więcej rzeczy i z podobnie równym przyrostem szybko nudzimy się starymi. Marnujemy jedzenie. Wartość naszego bytu określa to co mamy w szafie, czym jeździmy i gdzie mieszkamy. To czego nie da się kupić paradoksalnie staje się mniej istotne. To są niby banały, niby się oburzamy na taki porządek, a jednak wciąż to obowiązuje i jesteśmy ogniwem
machiny konsumpcjonizmu. By na to zwrócić uwagę nie wali do drzwi koncernów, a wali farbą po witrynach i murach.

Uprawia dywersje to może sprawiać, że nazwiesz go wandalem. Ale pamiętaj że, na świecie i w tej Polsce zrodziło się wiele dobra z dywersji. Cel uświęca środki, a światu są potrzebni wariaci, którzy idą na front z wrogiem, z którym nie wygrają, po to by na coś zwrócić uwagę. Jego działania są jak zimny prysznic i w odwecie domagają się refleksji.


Nie zmienimy się, nie zmienimy tego jak żyjemy, o czym marzymy, póki działa tak społeczeństwo, ono formuje nasze potrzeby. Ale myślmy o tym co kupujemy, po co i czy na prawdę to nam potrzebne. 

Wyluzujmy. Nie ulegajmy psychozie. Tyle słowa na dziś.

Dla spragnionych więcej Kidulta -  www.kidultone.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz