03.12.2013

Student Cribs


Gdy zapraszam do siebie, nie przyjmuję odmowy. Mam dziś ochotę zrobić z Wami wiwisekcję chwilowo mojego mieszkania, którego poziom vintage daje mi poczucie, że osiągnęłam już Himalaje hipsterstwa. Moja meblościanka nie mieści się w kadrze. Mnogość wzorów i przedmiotów wywołuje u mnie stan tak piękny jak po czymś z tych zakazanych specyfików. Właściciel mieszkania musi mieć do nas duże zaufanie, że zostawił tyle pięknych książek, porcelany z Włocławka, perskich dywanów, wysokiej klasy sprzęt hi-fi, AGD, RTV... Nie wiem jak to możliwe, że płacimy tak niski czynsz. Kiedyś opisywałam sztukę przeżycia w bloku, ale nie uroki samego mieszkania. Z jednej strony czas się tu zatrzymał, a z drugiej lakier do paznokci innej kobiety na (chwilowo!) mojej białej ścianie i inne ślady wcześniejszego, obcego życia dają mi poczucie tymczasowości. Zżyłam się na tyle, by nazwać ten chaos moim porządkiem i ignorować jego wdzięki. Zatem jeśli szukasz wnętrzarskich inspiracji, ale nie tych sterylnych, minimalistycznych białych wnętrz lub pragniesz dowiedzieć się czegoś o chomiczym obliczu człowieka, albo po prostu zbłądziłeś to zapraszam w nie takie skromne moje progi.
>>Czytaj więcej


Czy mam ochotę na porno na VHS, czy zrobić sobie loczki, nie ma żadnego problemu, o wszystko zadbał właściciel!


Dość monotematycznie, ale darowanemu koniowi...


Mam tego wszystkiego jeszcze więcej, to jest tylko część, wierzcie mi.


Aż żal wyrzucić!


Cholera, gdzie ja schowałam te proszki?! Gdzieś tu muszą być.


Ale najgorsze w tym wszystkim to, że zaczyna się udzielać, podziwiajcie moją kolekcje myszek.

12 komentarzy:

  1. ach te retro stancje :) choć ja mam dość nowocześnie jak na studentkę to doskonale wiem o czym piszesz :)
    PS : kuchnia pobiła wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też kiedyś mieszkałam w takim mieszkanku :) wszędzie były święte obrazki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no nie w czyms takim trudno sie poruszac, spac czy uczyc.... dla mnie horror do potegi tym bardziej, ze cudzy a nie wlasny, bo wlasny mozna w chwili desperacji zlikwidowac :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwariowałam ;) Jak u babci w jakimś zapomnianym pokoju. Relikty PRL-u jak się patrzy! Z drugiej strony w dzisiejszych czasach bardzo modne są retro-hipsterskie wystroje (czy PRL-style jest hipsterski?) i wiele knajp urządza się w ten sposób. Pomyśl, że masz zaszczyt mieszkać w takim retro otoczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, zaczęłam czytać i przepadłam. A do tego PIĘKNA autorka !
    Czemu tu jest tak mało komentarzy?!

    OdpowiedzUsuń
  6. No nieźle... Ja przez krótką chwilę swojego życia mieszkałam w takim "studenckim" lokum. To nie właścicielka mieszkania zostawiła w nim swoje skarby, ale wszyscy jego poprzedni lokatorzy. Były więc 4 żelazka, 5 desek do prasowania, 4 ekspresy do kawy w różnym stanie, chyba z 10 drukarek. Każdy zostawiał co mu było niepotrzebne, a kolejnym lokatorom było głupio wyrzucać. Najgorsza była kolekcja pustych butelek po trunkach wszelakich. Olbrzymia! Pewnego dnia nawet zdobyłam się na odwagę i te butelki wyrzuciłam. Gdy odwiedziła nas dziewczyna, która kiedyś wynajmowała pokój w tym mieszkaniu, pogratulowała mi i powiedziała, że ona zawsze chciała to zrobić, ale jakoś nigdy nie mogła się za to zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  7. największa radość z takich miejsc polega na tym, że to nie jest żadne retro vintage hipster style tylko autentyk w całej swojej okazałości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuchnia ma klimacik!
    Jak ja sobie przypomnę gdzie mieszkałam dwa lata temu to aż mam ciarki na rękach a może i nie tylko..

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam taką myszkę w kształce auta?! To z Tchibo, nie? :D Jak dla mnie błyszcząca meblościanka to jest, a poza tym nie ma nic lepszego niż porno na vhs :D

    OdpowiedzUsuń
  10. przepiękne świnki! nigdy, przenigdy nie wolno wyrzucać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie to się cieszę, że nie miałam okazji mieszkać w takim mieszkaniu. Nie lubię gratów, rzeczy, które zalegają i do niczego nie służą (poza tym, że trzeba z nich co tydzień wycierać kurz). Jednak pewnie, gdybym nie miała wyboru (dobra cena, dogodna lokalizacja) to pewnie bym nie wybrzydzała. Taki pożytek z tej "kolekcji", że przynajmniej pomysł na wpis na blog był. ;)

    OdpowiedzUsuń