10.12.2015

Alzheimer mojej babci

http://szpilki-kawa-i-kultura.blogspot.com/2015/10/polski-design-1.htmlWsiadam do pociągu, godzina jazdy z Wrocławia, wpadam do niej bez uprzedzenia. Jest chudsza niż poprzednio. W lodówce urodzaj pleśni. W mieszkaniu śmierdzi jakby w którymś kącie rozkładał się kot, którego babcia nigdy nie miała. Jestem rozgoryczona, niegdyś pani dyrektor w eleganckiej garsonce z Mody Polskiej, a dzisiaj osoba, która pozostawiona sama, doprowadza się do katastrofy.

>>Czytaj więcej

Zabieramy ją do domu i zaczynamy przekonywać, że nie może już sama mieszkać. Chce wracać, nie pamięta od kiedy u nas jest, każdego dnia ją okłamujemy, mówiąc, że przyjechała dwa dni temu na święta - te do których aktualnie bliżej.

Choroba zabiera szybko, jeszcze parę miesięcy temu miewała gorsze dni, dziś miewa tylko lepsze momenty. Przebłyski świadomości powodują u niej smutek, zauważa, że dzieje się z nią coś złego, że ludzie stronią od kontaktu, przyjaciele przestali dzwonić i zapraszać na imieniny. Mówi, że straciła tożsamość, a mi się chcę wyć, że nie mogę jej przed tym gównem obronić.

Trudno nie oszaleć, mieszają się skrajnie różne emocje. Serie powtarzanych pytań, odtwarzanie przeżyć z przeszłości, pytania gdzie jest nieżyjący dziadek, czasem nie chce się reagować na wołanie. Wyrzuty sumienia są ze mną codziennie, że za mało z nią jestem, że nad miłością bierze górę nierzadko brak cierpliwości i złość, że łatwiej jest przytulić psa niż (przecież kochaną) babcię.

To nieprawda, że alzheimer przygotowuje, że łatwiej będzie znieść jej odejście. Ona odchodzi od nas codziennie. Codziennie umiera jej kawałeczek. Znika. Przestała czytać, przestała czekać na telefon od swojego syna, przestała pamiętać to, co miało być niezapomniane. Każdego dnia czegoś przestaje.

Choroba prowokuje do zadania pytania - co znaczy być? Zastanawiałam się co pozostało, co określa być mojej babci skoro nie jest to świadomość i wspomnienia, co łączy mnie i ją teraz. Nie szukałam długo odpowiedzi, wystarczyło jej się przyjrzeć, wstać rano i powiedzieć "dzień dobry babciu", by pojawił się szczera radość na mój widok.

Człowiek jest, póki może kochać.

8 komentarzy:

  1. Współczuje sytuacji. Miałam podobnie. To był trudny okres - moja babcia była osobą bardzo kłótliwą więc każdego dnia (miała trzy stałe pytania które zadawała przez cały dzień) wybuchała o coś kłótnia. Stres niesamowity... Więc też kłamaliśmy, żeby uniknąć dodatkowych problemów. Wpadała w szał, gdy mówiliśmy jej, że mieszka z nami - codziennie awantura o to samo, po parę razy.
    Alzheimer nie przygotowuje do niczego, jedynie bardziej pogrąża w smutku i zmusza do większej refleksji nad słabością ludzkiego ciała...
    Współczuję i dużo siły dla Ciebie i Twojej rodziny i babci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piątek, godzina 00:36, nie mogę zasnąć i ze znudzeniem przeglądam fejsa po raz piąty. Trafiam na nowo udostępniony post, bo w moich polubionych stronach widnieje oczywiście "Szpilki, kawa i kultura". Z niecierpliwością wyczekuję załadowania się klikniętej strony. Wraz z czytaniem w mojej głowie pojawia się myśl, iż kolejny post jest kolejnym dowodem, na to, że Twoja strona jest tak samo dobra bez względu na porę dnia, mój humor, pogodę, wiek czy brak dzisiejszego obiadu. Niezależnie od tematu jaki podejmujesz, w Twoich tekstach jest świeżość i prawdziwość. Wchodzę tu z wielką przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jagoda, mój dzień był do dupy, napłakałam się pisząc, a teraz czytam coś tak mi miłego. :)

      Usuń
  3. Przejmująca historia :( Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Już kilkakrotnie kasuję zdanie, próbując opisać to, co czuję po przeczytaniu Twoich tekstów. Chyba nie umiem tego określić. Twoje słowa wybijają u mnie w głowie stemple, wracam do cytatów z bloga wiele razy, ściska mnie w środku. Wracają do mnie w biegu dni. Jest w nich piękno, na które trafia się w życiu jedynie parę razy. Stworzyłaś tutaj wyjątkowe miejsce.
    P.S. Jestem ciekawa, czy myślałaś kiedyś o napisaniu czegoś pełnowymiarowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, że napisałaś.

      Pytaniem o "coś pełnowymiarowego" bardzo mi schlebiłaś. Przyznać się muszę, że choć może to inaczej wygląda, to z pisaniem mam straszny problem. To nie jest coś co przychodzi mi z łatwością, bardzo dużo czasu zajmuje mi napisanie tekstu.

      Usuń
  5. Bardzo to przykre co piszesz. I takie namacalne, szczególnie dla mnie ze względu na to, że i w mojej w mojej rodzinie jest osoba, która zmaga się z tą chorobą :( Mam nadzieję, że niedługo wynajdą jakiś lek na tę paskudną chorobę i przestanie nam ona odbierać bliskie osoby.

    OdpowiedzUsuń
  6. To co spotkało Twoja babcię jest bardzo przykre. Ma szczęście, że ma kochająca wnuczkę, która się nią zaopiekowała. Niestety wiele osób samemu zmaga się z tą okropna chorobą.

    OdpowiedzUsuń